Gazeta Wojewódzka Zgorzelec

Serwis wyszukanych haseł

Dopadła Cię świńska grypa AH1N1 ? Leż w łóżku i gr

Gazeta Wojewódzka : Gondolą na Stóg

W minioną sobotę oficjalnie otwarto kolej gondolową na Stóg Izerski.Wśród tłumu gości był m.in. twórca i inwestor kolei Sobiesław Zasada. Jego firma na budowę jednej z najnowocześniejszych gondoli w Europie wydała ponad 100mln zł.
[...]
Rozwój regionu zauważyły również PKP, które planują przywrócić nieczynne od 20 lat połączenie kolejowe z Gryfowa do Świeradowa przez Mirsk. Ruch turystyczny mocno by wówczas ożył. Na budowie gondoli ucierpią jednak busiarze, którzy wożą niemieckich turystów na Stóg Izerski. Zyskają jednak samorządy.
[...]

http://www.e-zgorzelec.pl/ (13 stycznia 2009)

W Gazecie Wojewódzkiej z dnia 24.12.2007 r. pojawił się artykuł o linii Szklarska Poręba - Harrachov : www.e-zgorzelec.pl/skrypty/download.php?id=grafika/2007/12/24/24woje17

Pozwolę sobie zabrać głos w dyskusji. Chcę się odnieść do wypowiedzi Rachwalskiego z IRiPK, który zachwala UM Woj. Dolnośląskiego za to, że zatrudnił jego kolesi Zdanowskiego i Skopca.

Patryk Skopiec pracował kiedyś w UM Woj. Wielkopolskiego jako specjalista w Departamencie Transportu. Dostał stąd kopa i przypałętał się na Dolny Śląsk dokąd ściągnął go Zdanowski mieszkający w Świdnicy (obaj z zarządu IRiPK). Wcześniej pogoniono ich z Opola, gdzie IRiPK był Wojewódzkim Koordynatorem Komunikacji Autobusowej i Kolejowej w Województwie Opolskim. Trzy lata temu na Opolszczyźnie powstał pierwszy w kraju Obywatelski Komitet Obrony Kolei. Teraz OKOK powstaje na Dolnym Śląsku - czy to nie wymowne?

Przed kilku laty Skopiec zaangażował się (bezskutecznie) w ratowanie likwidowanego pociągu "Koziołek":
http://miasta.gazeta.pl/poznan/1,36037,1826426.html

W Wielkopolsce Skopiec nie odniósł żadnych sukcesów za to "popisał się" na Dolnym Śląsku. Poszedł w ślady betonu PR Wrocław i teraz sam likwiduje pociągi do Zgorzelca. Moja dobra rada: pogońcie go jak najszybciej z UM razem z tym jego przydupasem Zdanowskim, zanim narobią więcej szkód na waszych torach! Takich ludzi powinno się publicznie chłostać!

Instytut Rozwoju i Promocji Kolei należałoby natychmiast zdelegalizować, bo ani to żaden instytut, ani nie przyczyniają się do rozwoju kolei. Po prostu kilku kolesi wpadło na pomysł jak można wyciągnąć trochę kasy od naiwnych samorządowców i niestety nieźle im to wychodzi. Założyli spółkę z o.o., którą dla zamydlenia oczu nazwali instytutem i czepią niezłą kasę z publicznych funduszy. Trafnie ich Krycha określiła: CWANIAKI Z IRIPK.

"Dziennik Gazeta Prawna": Powodzianie z Dolnego Śląska nie skorzystają na razie z rozwiązań przyjętych w specustawach powodziowych. Najpierw Sejm musi przerwać wakacje i znowelizować przepisy - czytamy w gazecie.
Przy tworzeniu, niedawno przyjętych ustaw, nie przewidziano kolejnego kataklizmu, jaki nawiedził w ostatnich dniach południowo-zachodnie regiony naszego kraju. Skutkiem tego mieszkańcy Bogatyni i Zgorzelca mogą dostać jedynie doraźne zasiłki.

Aby stało się inaczej, powinien się zebrać sejm, który właśnie zaczął wakacje, mające potrwać do 20 września. Dlatego możliwe, że to rząd podejmie konieczne decyzje na posiedzeniu w poniedziałek.

Skala strat w pełni uzasadnia objęcie powodzian z Dolnego Śląska specustawami - pisze "Dziennik Gazeta Prawna".

Tymczasem sytuacja w Bogatyni jest dramatyczna, o czym mówił wczoraj zastępca burmistrza Jerzy Stachyra. - Potrzeba nam przede wszystkim wody, żywności, środków dezynfekujących i środków na odbudowę infrastruktury - mówił Stachyra. - Potrzebujemy wszystkiego - dodał.

- To zjawisko nie miało precedensu - mówił burmistrz i zaznaczył, iż ciągu pół godziny nurt rzeki się gwałtownie podniósł i "zmiatał budynki i mosty".

Choć władze Bogatyni miały informacje o gwałtownych deszczach, to nikt się nie spodziewał takiego rozmiaru powodzi. - Około 200 osób zostało ewakuowanych i ciągle ewakuacja trwa. W ciągu tej powodzi zawaliło się kilkanaście budynków, ale szeregowi kolejnych budynków grozi zawalenie - mówił.



- Straty w infrastrukturze są ogromne. W Markocicach trzeba odbudować całą infrastrukturę - zaznaczył.

Jak wyjaśniał wiceburmistrz, dojazd do Bogatyni jest bardzo utrudniony. Jedna z dróg, na odcinku kilkuset metrów, jest zalana. Inna droga prowadzi przez Czechy, ale i ta trasa jest niepewna ponieważ Czesi także walczą z podtopieniami na swoim terytorium.

Jedyna droga przez Czechy do Bogatyni zamknięta

Jedyna droga przez Czechy jaką można było dojechać do Bogatyni - została zamknięta w niedzielę przez wojewodę czeskiego obwodu Liberec. Trasą tą mogą poruszać się jedynie pojazdy ratunkowe i wojskowe do 3,5 tony. Droga jest zniszczona i bardzo podmokła.

Jak poinformował Paweł Petrykowski, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu, trasa przez Frydland (Czechy), Kunratice (Czechy) do Bogatyni - została zamknięta dla ruchu ze względu na bardzo zły stan nawierzchni.

- W każdej chwili droga może zostać rozjechana, ulec całkowitemu zniszczeniu i nikt nią już nie przejedzie - tłumaczył Petrykowski. Dlatego też Czesi ją zamknęli. Trasa jest dostępna jedynie dla pojazdów ratunkowych i wojskowych do 3,5 ton, jadących do Bogatyni.

W sobotę w Bogatyni z powodu bardzo intensywnych opadów deszczu wylała niewielka rzeczka Miedzianka, która w kilka godzin zmieniła się w rwącą rzekę. Woda odcięła miasto od reszty świata. Przez wiele godzin do Bogatyni nie można się było dostać ani od strony polskiej, niemieckiej, lub czeskiej.

Ponadto w sobotę wieczorem pękła tama zbiornika Niedów Elektrowni Turów. Siedmiometrowa fala zalała okoliczne miejscowości na trasie Bogatynia-Zgorzelec. Woda podlała również przedmieścia Zgorzelca.

W niedzielę udało się otworzyć drogę do Bogatyni od strony czeskiej, która teraz ponownie została zamknięta. Po polskiej stronie wciąż nie ma dojazdu do Bogatyni, droga wojewódzka nr 352 wciąż znajduje się pod wodą.

Witam. Przy okazji szukania materiałów o atrapach fotoradarów w Zgorzelcu trafiłem na ten artykuł z Polskiej Gazety Wrocławskiej z dnia 08.09.2009r.

Zapraszam do lektury:


Co drugi fotoradar to atrapa. SPRAWDŹ GDZIE?

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad nie może porozumieć się z policją na Dolnym Śląsku

Przy dolnośląskich drogach stoją 73 skrzynki na fotoradary. Teoretycznie w każdej z nich powinno być zainstalowane urządzenie, które zrobi zdjęcie autu przekraczającemu dozwoloną prędkość. Jednak skrzynki spełniają jedynie funkcję stracha na wróble. Nawet jeśli przemkniemy obok nich z niedozwoloną prędkością, to nie zostaniemy ukarani. Dlaczego?

Bo 31 z nich zawsze są puste - w środku nie ma żadnych urządzeń. Wiecznie puste skrzynki należą do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. To rządowa instytucja, która odpowiada za budowę i duże remonty jezdni. To ona też stawia skrzynki, a później przekazuje policjantom. Dopiero wtedy policjanci mogą zainstalować w nich fotoradary. Jednak przekazanie między dwoma państwowymi instytucjami skrzynek to, jak się okazuje, nie taka prosta sprawa. - Wciąż rozmawiamy z policją. My jesteśmy w każdej chwili gotowi przekazać funkcjonariuszom skrzynki - opowiada Robert Radoń, dyrektor wrocławskiej GDDKiA. A Mariusz Mikłos, szef wojewódzkiej drogówki, opowiada, że na przeszkodzie w szybkim sfinalizowaniu sprawy stoją formalności. I brak pieniędzy.

- Podłączenie energetyki to są koszty. Niewielkie, ale jak wiadomo, w policji się nie przelewa - zaznacza Mikłos. Kolejny problem to różne rodzaje skrzynek, a co za tym idzie, różne możliwości podłączenia do prądu. - Skrzynki produkcji czeskiej mogą być zasilane przez akumulator. Do innych trzeba stałego okablowania, które należy doprowadzić - opowiada Joanna Wąsiel, rzeczniczka GDDKiA. Problemem pustych skrzynek zainteresowaliśmy Grzegorza Schetynę, wicepremiera i ministra spraw wewnętrznych. - Nie znam sprawy. Ale na pewno sprawdzę to - powiedział nam wicepremier Schetyna. Nawet jeśli policja w końcu dostanie skrzynki, to i tak fotoradary nieprędko zostaną w nich zainstalowane. Teraz na całym Dolnym Śląsku prawdziwych fotoradarów jest zaledwie 17. Funkcjonariusze codziennie zmieniają ich położenie - przenoszą z jednego pudła do drugiego. - Nigdzie na świecie nie ma tak, by w każdej skrzynce znajdował się fotoradar - opowiada Mikłos. - We Francji policjanci również przenoszą fotoradary.

Zakup jednego urządzenia to 20 tys. zł. Mikłos przyznaje, że nie ma najmniejszych szans, aby w ciągu najbliższych lat na Dolny Śląsk trafiło kilkadziesiąt nowych fotoradarów. - Nie oznacza to wcale, że kierowcy mogą pozwolić sobie na jazdę niezgodną z przepisami - zapewnia Mikłos. I dodaje, że mundurowi regularnie przenoszą radary z jednego miejsca w inne.

- Do tego jesteśmy w stanie wyjąć urządzenie ze skrzynki i postawić je na trójnogu w dowolnym miejscu - twierdzi policjant. Kierowcy, z którymi rozmawialiśmy, przyznają, że dla nich to niewielka różnica, czy w skrzynce jest prawdziwy fotoradar, czy też nie. - Kiedy widzę suszarkę na drodze, to po prostu zwalniam - twierdzi Kamil Kurnicki, wrocławski kierowca z 10-letnim stażem. Przyznaje, że kilka razy zdarzyło mu się, że jechał za szybko. Raz zatrzymał się za skrzynką i sprawdził, czy coś jest w środku. - Obawiałem się mandatu, więc ulżyło mi, bo na szczęście fotoradaru nie było. Odtąd nie przekraczam dozwolonej prędkości - zaklina się.

Tymczasem nikt nie jest w stanie powiedzieć, kiedy skrzynki zostaną funkcjonariuszom przekazane, a potem wyposażone. Ale jest szansa, że sprawa zostanie załatwiona w najbliższy piątek. - Wtedy kolejny raz będziemy na ten temat rozmawiali z urzędnikami z GDDKiA - opowiada Mariusz Mikłos.

Puste skrzynki

Droga krajowa nr 3: (Jakuszyce - Gaworzyce): w Gaworzycach, Kłobuczynie, Kazimierzowej (dwa), Polkowicach, Biedrzychowej (dwa), Oborze, Lubinie, Szklarach Górnych (dwa), Kochlicach (dwa), Koiszkowie, Nakolicach, Małuszowie (dwa), Kaszowicach, przed miejscowością Świny, w Radomierzycach.

Droga krajowa nr 8: (Kudowa-Zdrój, Syców, granica województwa): Mleczna.

Droga krajowa nr 5: (Lubawka - Korzeńsko, granica województwa): Osiek (trzy), Jaroszów (cztery), Dobromierz, Bronówek, Sady Dolne.

Źródło


Cytat

Ignoti nulla cupido - nieznane nie nęci (nie pragnie się tego, o czego istnieniu nie ma się pojęcia). Owidiusz

Meta